Day

24 stycznia, 2012
Stacja pierwsza. Pobudka. Metaliczny posmak stresu w ustach. Przedzierający się przez stare okna, które swoją szczelnością dorównywać mogą jedynie polskim prezerwatywom, zimny wiatr hula po pokoju. Właśnie wtedy, gdzieś głęboko w podświadomości świta mi myśl, że to może nie być najlepszy dzień. Wysunąłem się w zobrzydzony w zimny półmrok pokoju. Temperatura jak w cholernym gułagu. Stacja druga. Narzuciłem na siebie jakieś zeszłoroczne spodnie, kawałek zmiętej koszuli...
Continue Reading