Za każdym razem, gdy reklama stara się mnie oczarować nowym telefonem, który potrafi rozpoznać swojego właściciela, przeszywa mnie ogromny strach, a przez jaźń przelatują ujęcia z filmów rodzeństwa Wachowskich, A.I. Spielberga, Gattaki i całej masy innych obrazów ilustrujących upadek, czy też upiornie smutny rozkład naszej cywilizacji.

http://www.flickr.com/photos/93221896@N00/2291184971/in/photolist-4usVta-4NtCyX-4NBoZL-4RLFpf-4TzMQ4-4TE1cG-4YSafd-5aZCBQ-5nqQE9-5qQiJR-5ursUT-5DB8Dg-5DB8RK-5DB9mM-5DB9vp-5DFqqs-5DFqD5-5DFqQq-5DFqZh-5DFr4C-5DFr7Q-5DFrdm-5LAEXD-5MjGgj-5VN5uw-5YKWV9-63DafY-6cD1qN-6gBs2K-6hgQtc-6kDwba-6kDwiF-6kHFJY-6qwYcs-6vJY8v-6NfreC-6NfrxE-6P3kqp-6P3ktp-6P3kG8-6P3kJR-6P3kMg-6P3kTx-6P3m1p-6P3m82-6P3mbH-6P3mn2-6P3mqB-6P3mu4-6P3mAk-6P3mG2

Obawa to chyba najlepsze słowo, które ilustruje uczucie jakie we mnie wzbiera gdy patrzę na kamery, systemy rozpoznawania twarzy i mowy, czytniki linii papilarnych, biometryczne dowody… Obawa zmienia się w strach, gdy pomyślę, że to wszystko dodatkowo podłączone jest w wielką sieć oplatającą coraz ciaśniej szyję mojej wolności osobistej.

Zacznijmy od elementu, który najbardziej jeży włosy na plecach. Otóż wiele firm i instytucji zapewnia, że dane biometryczne nie są składowane, a ich wykorzystanie podlega bardzo rygorystycznym zasadom. Dodatkowo, oczywiście wszystko jest niesamowicie zabezpieczone, a mechanizmy ociekają kryptografią ozłoconą setkami certyfikatów. Te płomienne zapewnienia sprawiają przewrotnie, że czujemy się coraz bardziej niepewnie… wszyscy dookoła są zbyt szeroko uśmiechnięci. Jak książkowy Kot z Cheshire zdają się chować za rzędami dumnie prężących się kłów jakiś mroczny sekret.

Najgorsze są zapewnienia, że wszelkie systemy biometryczne mają nam ułatwić życie, sprawić, że wszystko będzie bezpieczniejsze, wygodniejsze i co najważniejsze tak niepoliczalnie lepsze. Przypomina to znane marketingowe działanie, którego celem jest wytworzenie potrzeby posiadania czegoś, czego nigdy wcześniej nie pożądaliśmy. Tutaj jednak mechanizm jest nieco inny… uczucie, nie musi być stworzone, a zwalczone. Od zarania dziejów nasze przetrwanie opiera się na wewnętrznym mechanizmie samoobrony, zwanym brakiem zaufania. Zdaje się, że ostatnimi czasy jest on stanowczo przytępiany przez np. rozdmuchiwanie sprawy terroryzmu i budowanie na jej podstawie coraz bardziej zaawansowanych systemów inwigilujących nasze życie.

W całej tej sytuacji jest nutka niepewności, która staje się coraz bardziej nieznośna, gdy przyjrzymy się konkretnym przykładom – weźmy dowody biometryczne, oraz dane w nich zawarte. Odciski placów oraz fenomenalne zdjęcie, na którym przypomina się bardziej bota z Quake 3 niż człowieka, zdają się zupełnie niewinne. Przecież wszystko dla naszego bezpieczeństwa! Zapewnia się nas, że odciski palców nie są gromadzone w centralnej bazie danych, ale jakoś trudno mi w ten fakt uwierzyć… To tak pięknie przygotowane dane, że aż żal by było umieszczać je tylko i wyłącznie na mikroprocesorze w paszporcie. Jednak zgodnie z zapewnieniami… tak jest – odciski palców zaszyte są tylko w chipe, natomiast o zdjęciu niema ani słowa. Jest ono jednak o wiele bardziej użyteczne niż zestaw linii papilarnych. Zdjęcie, na którym przypominamy wspomnianego bohatera gier komputerowych z późnych lat 90, wydaje się nam zupełnie nieatrakcyjne. Sprawa ma się zdecydowanie inaczej z systemami rozpoznawania twarzy. Dla nich wyglądamy co najmniej ponętnie i zapraszająco. Wszystko po to, aby było nas łatwo znaleźć w tłumie, na ulicach pełnych kamer monitorujących każdy nasz oddech.

Temat rozpoznawania mowy kojarzy się z osławionym Echelonem, który nie tylko słucha naszych rozmów, ale również i czyta nasze najskrytsze, bezpruderyjne e-maile. Wiele o nim już powiedziano, a ryzyko ilustrują całkiem nieźle wszelakie filmy szpiegowskie, gdzie system ten zdobył już nawet miano osobowe i jest On jednym z głównych bohaterów .

Wydaje się, że przykładów nieodpowiedniego wykorzystania danych biometrycznych można znaleźć wiele. Oczywiście nie ma co popadać w paranoję i doszukiwać się międzynarodowego spisku. Jednak warto zachować zdrowy rozsądek w akceptowaniu wszelkich sposobów wykorzystania technologii biometrycznych w naszym otoczeniu, gdyż mogą one znacząco, lecz nie bezpośrednio ograniczać naszą wolność.

Leszek Kołakowski przedstawił kiedyś koncepcję Wielkiego Kłamstwa. Polega ona na tym, że posługujemy się kłamstwem z elementami prawdy, tak aby nikt nie był w stanie dowieść kłamstwa, ani nie można było go podważyć. Biometria to władza. Wątpmy więc więcej, aby nie obudzić się kiedyś w świecie totalitarnym. Władza jest bowiem jak złoto, nigdy nie jest go za dużo.

Felieton opublikowany w magazynie IT Professional wydanie Luty 2013.

About the author

Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT. Specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.
3 Responses
  1. Wydaje się jednak, że w większości przypadków takie osiągnięcia techniki są dobrze wykorzystywane. Według mnie gromadzenie danych biometrycznych o nas jest niczym w porównaniu z tym, że gromadzone są w USA rozmowy telefoniczne i sms.. według mnie to jest już grubszy temat, którego można się obawiać.

  2. Droga Anielu, a skąd ta pewność, że w naszym fascynującym kraju nie ma takich wytycznych w stosunku do operatorów telefonicznych? Coś mi gdzieś dzwoni, choć zupełnie nie wiem gdzie, że takie dane muszą być utrzymywane przez okres 5 lat… Serdecznie pozdrawiam 🙂

  3. Oj Maciuś Maciuś 🙂 nie miałeś jeszcze wizyty panów w czarnych garniturach? Do pewnego kraju też już nie wjedziesz… 😛

    Ale jak już temat poruszasz.. skrobną byś coś o polskim ‚Moniuszko’ (chyba już nie działa) albo innych systemach, które miały powstać na polskich uczelniach.. To jest tak, jak w przypadku bomby atomowej – naukowcy nie widzą w swojej pracy nic złego, to przecież nauka, a jak zostanie wykorzystana już od nich nie zależy…

    Tutaj nie widzę żeby coś się zmieniło.. czasem znajdzie się ktoś kto to zauważy i pośle jednego czy dwóch naukowców do piachu… ale nam i tak pozostaje brnąć w to g..no z uśmiechem na ustach 🙂 za 4.5PLNów za godzinę (brutto, żeby nie było)

    emki.

Leave a Reply