Dolina cieni i walka z szatanem – Migracja VSS & DFS

Dziś odcinek z serii odrobinę mrocznych, odrobinę strasznych. Muzyczny podkład niezbędny… klimat utworu? Taki jak temat DFS i VSS, raczej mroczny – Godspeed You Black Emperor – The Dead Flag Blues.

Tak oto zstąpiłem do Valley of Sharp Shadows. By wygrać słynną bitwę – Defeat Force of Satan. Było to tak…

Jak to zwykle bywa wstałem na tuż przez teleekspressem. Po kawie stwierdziłem, że do jajeczniczki trzeba przemigiwać klika serwerów. Bo jak tu tak zjeść śniadanie takie jakieś niedoprawione, bez tych paru terabajtów pikantnych danych? Niewyobrażalne.

Ochoczo zalogowałem się na serwery, parę testów, kilka muśnięć konsolką, parę skryptów i już miałem zabierać się za wywoływanie odpowiednich komend a tu spotkało mnie pewne zaskoczenie. VSS, DFS, SS, Luftwaffe i inne mechanizmy radośnie pląsały sobie po dyskach, nie pozwalając mojemu robocopy na swobodne działanie…

Robocopy nie jest do końca wspierane, gdy na serwerze działa DFS i VSS. Było by hańbą i ujmą na honorze, żebym ja – pan, co się rzekomo zna, użył ich w produkcyjnym środowisku. Przenigdy! To się nie godzi… Gdy już skończyłem migrować za pomocą robocopy i wszystko działało stwierdziłem, że trzeba by jednak zrobić ewentualną próbę z jakimiś odpowiednim programem 😉

Tak wiec, gdy drżycie przed standardami, kwilicie na samą myśl o złamaniu jakiegokolwiek reguły, wijecie się przed RFC. To nie lękajcie się! Oto narzędzia dla Was:

Pierwsze z nich przeznaczone jest dla bardziej podziemnych administratorów. Tych, którzy nie zapomnieli jeszcze mroków konsoli. Gdzie znak zachęty jest wciąż znakiem zachęty a nie odrazy… Pierwszy sposób migracji jest możliwy przy zastosowaniu zestawu cmdletów PowerShell specjalnie przygotowanych przez darzący nas matczynym uczuciem Microsoft.

Zanim jednak będziemy w stanie ich użyć musimy doinstalować ficzera do naszego systemu. Robimy to udając się do Start -> Server Manager -> Features -> Add Feature -> Windows Server Migration Tools. Następnie jak to przywykliśmy już przy każdej instalacji – nic nie czytamy tylko dusimy bezmyślnie Next aż okienko zniknie. Dzięki temu mamy do dyspozycji kilka fajnych narzędzi, których nigdy nie używaliśmy, ale jako profesjonaliści wiemy o nich wszystko.

Teraz, gdy już mamy przygotowane środowisko możemy załadować do naszej sesji PowerShell odpowiedni moduł (musimy go załadować do każdej sesji niezależnie – wywołać to w każdym oknie PowerShell).

Add-PSSnapin Microsoft.Windows.ServerManager.Migration

Dzięki temu uzyskujemy dostęp do szeregu cmdletów, nas będą najbardziej interesować te dwa:

Send-SmigServerData (http://technet.microsoft.com/en-us/library/ee662314.aspx)
Recive-SmigServerSata (http://technet.microsoft.com/en-us/library/ee662316)

Pozwolą nam one na przesłanie naszych danych z wszelkimi uprawnieniami na drugi server. Wszystko odbędzie się poprzez szyfrowane połączenie na porcie 7000 zabezpieczone hasłem. Czary rozpoczynamy na serwerze docelowym wywołując komendę:

Receive-SmigServerData

Po wywołaniu tej komendy mamy 5 min na wpisanie następującym serwerze źródłowym:

Send-SmigServerData -ComputerName adres.twojego.docelowego.serwera -SourcePath D:\ -DestinationPath D:\ -Recurse -Include All –Force

Parametry, które ustawiamy to adres serwera docelowego, ścieżkę skąd chcemy kopiować I ścieżkę gdzie chcemy kopiować (na serwerze docelowym). Zaznaczamy, aby skrypt działał rekursywnie i aby kopiował wszystko – pliki, katalogi, uprawniania (-Include All) oraz –Force zęby o nic się nie pytał. Skrypt zapyta nas o hasło, na obu serwerach wpisujemy to samo i voilà!

Druga metoda, rzekłbym nawet ciekawsza opiera się na Microsoft File Server Migration Toolkit 1.2, dostępny pod tym linkiem – http://www.microsoft.com/en-us/download/details.aspx?id=10268. Program generalnie robi to, co robocopy… ale tylko dla danych udostępnionych (Share). Nie dość jednak, że kopiuje on dane to również jest w stanie je odtworzyć z serwera źródłowego na serwerze docelowym udziały sieciowe (Share) z odpowiednimi uprawnieniami bez rzeźby w rejestrze. Potrzebna do tego jest domena i użytkownik dodany na obu komputerach do grupy administratorów lokalnych.

Program, w odpowiedniej wersji instalujemy na serwerze docelowym i uruchamiamy – Start -> Microsoft File Server Migration Toolkit -> File Server Migration Wizard. Tworzymy nowy projekt. Gdy kreator zapyta nas o DFS root server, to, jeżeli takowy posiadamy wpisujemy go. Pozwoli to nam na utrzymanie wszystkich oryginalnych ścieżek UNC.

Następnie podajemy miejsce docelowe – np. dysk D. Kolejnym krokiem jest dodanie serwera, lub serwerów źródłowych.

Tak, FSMT pozwala nam za jednym zamachem migrować rzeszę serwerów. Działa to nawet zgrabnie. Dla każdego z nich możemy, bowiem zdefiniować inny podkatalog na rzeczonym dysku D. Jeżeli mamy taki kaprys możemy zmienić również właściwości na serwerze docelowym, robi się to w widoku Target volumes. Gdy już skończymy wszystkie zmiany klikamy Continue i voilà!

Tak oto dziadki przejdziecie przez dolinę cienia i pokonacie siły szatana!

About the author

Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT. Specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.
1 Response

Leave a Reply