Po wczorajszym spotkaniu w Onet Technologie dotyczącym ich nowo uruchomionej chmury naszły mnie pewne rozważania dotyczące rynku Cloud w Polsce. W czasie naszej rozmowy podnieśliśmy mnóstwo ciekawych i ważnych tematów, jednak główną wątpliwością, jaka mnie nawiedziła było pytanie o sensowności rozwiązań Cloud uruchamianych przez nasze krajowe firmy.

Grom Hellscream
Być może nie pamiętacie, ale w grze Warcraft III, bohater Grom Hellscream wypowiadał tekst „Już zniknęły chmury, przestał padać deszcz” który zdaje mi się, podkreśla obecny w ostatnich latach brak pomysłu na Cloud w Polsce… Nie ma chmur nie ma problemu.

Popatrzmy na sprawę z perspektywy finansowej –  wielcy globalni gracze rynku Cloud Computing dzięki swojej skali maja tak wyżyłowane warunki cenowe, ze wojna na tym polu jest z góry skazana na porażkę.

Funkcjonalności? Trudno jednoznacznie stwierdzić czy 95% użytkowników usług cloud w ogóle potrzebuje czegoś więcej niż opcji deploy, włącz, wyłącz i IPSEC do komunikacji. Funkcjonalności to kwestia bardzo delikatna, bo w końcu w chmurze chodzi o standaryzację. A zgodnie z stwierdzeniem z uznanego za kultowy filmu Chłopaki nie płaczą – „niema nic gorszego niż banda pieprzonych indywidualistów” tak w infrastrukturze Cloud nie lubi się innego niż standardowego, zunifikowanego podejścia.

Technologicznie? Wszyscy używają tego samego. W zasadzie mamy kilka głównych nurtów technologicznych przelewających się przez rynek IT w obecnej chwili. Pierwszy model dotyczy oczywiście hostowania się na chmurach takich gigantów jak Amazon, CSC, Google, Rackspace, Azure czy tez od niedawna VMware itd. Skala tych rozwiązań wymusza jednakże całkowite ujednorodnienie architektury. Może to powodować pewne opory, ale w zamian otrzymujemy w zasadzie nielimitowane zasoby i ogromna wręcz skalowalność. Trudno konkurować w tym segmencie rynku. Ceny sa wyśrubowane, a biznes buduje się na komplementarności rozwiązania. Tutaj wygrywają ci, którzy oferują pełna paletę usług, przeznaczona dla wszystkich warstw biznesu. Dysk, pakiet biurowy, pocztę dla biurowców, wirtualne datacenter i orkiestrację dla administratorów jak i rozwiązania głębokiego archiwum i DR dla szamanów. Drugi trend, związany jest z OpenStackiem i wyznawcami linuxa wszechmogącego stworzyciela konsoli i puppeta. Chcąc oferować usługi w tym odłamie trzeba być przygotowanym na walkę na polu cenowym. Co innego, bowiem, niż mamona może skusić ludzi, którzy potrafią skonfigurować wszystko sami? Funkcjonalności… Błagam, przecież jest python i perl, jeżeli nawet coś nie istnieje to zawsze można usiąść i to napisać. Tak wiec oferując usługi w tym segmencie trzeba sobie zadać pytanie jak bardzo tanio możemy to zrobić. Resztę się dopisze – białko tańsze od blachy. Trzecim trendem wydaje się być zbalansowane podejścia obu poprzedników, tzn. platforma cloud na tyle elastyczna, aby umożliwić administratorom stworzenie odpowiednio skomplikowanego bałaganu, lub bez większych zmian przeniesienie aktualnego, przy zmuszeniu do pewnej standaryzacji. Chmura, która pozwoli upleść sobie znane z własnego podwórka gniazdko. Tutaj ze względu na elastyczność i zastosowanie „normalnych” rozwiązań zwykły człowiek jest sobie w stanie wyobrazić architekturę i zmapować ja na swój burdel. Cały proces wydaje się łatwiejszy i wciąż pozostaje poczucie, ze to nie tylko małpia robota ale dalej tworzenie czegoś swojego. Ten model ma szanse bytu. Ukierunkowany na rozwiązanie pewnych problemów, rozwinięty o nowoczesne technologie, spoglądający na oferowane przez siebie usługi przez pryzmat zapotrzebowania rynku, z którego i dla którego wyrasta. Ceny nie musza być wyśrubowane, można zapewnić, jakość produktów a rozwiązanie może nie jest dla wszystkich, ale znajdzie w jakiś sposób miejsce i klientów na rynku.

Tak wiec pytanie, jaki jest polski rynek Cloud… Zdaje się, ze troszkę brak było na niego pomysłu. Firmy które powstawały zazwyczaj miały być odpowiednikiem, lub klonem istniejącej zachodniej usługi. Nie miały wiele do zaoferowania i w porównaniu z gigantami, których wybierały sobie, jako konkurencję były po prostu drogie i wtórne. Szczęśliwie zauważalne są przebłyski i widać światełko w tunelu zrodzone przez autorefleksję nad kilkoma poprzednimi laty, gdy biznes Cloud w Polsce powstawał zdaje się tylko po to by być. Teraz mamy do czynienia z coraz to bardziej widocznym trendem, w którym znaleziono pomysł na produkt, a co więcej jest on nawet gotowy i tylko czeka na klientów.

Spotkanie z Onet Technologie dało mi trochę nadziei, ze jednak polski dostawca rozwiązań Cloud może pokazać coś, co będzie rozwiązaniem dla naszego rynku. Po pierwsze, dlatego, że sami przez lata korzystali z chmur innych operatorów do swoich własnych celów, co zaowocowało doświadczeniami, które mogą wtłoczyć w swój produkt. Po drugie, dlatego, ze nie kryją się z tym ze jest to produkt skierowany na rynek Polski, uruchomiony całkowicie w dwóch niezależnych datacenter znajdujących się na terenie kraju. Po trzecie zamierzają oferować usługę infrastruktury na rządzenie, a być może w przyszłości w pełni funkcjonalnego vDC. Po czwarte. Standardowe oprogramowanie, na którym się opiera – VMware vCloud Director nie każe uczyć się nowego interfejsu dla administratorów, którzy przyzwyczaili się przez lata do logiki VMware… I po piąte. Maja kompletna wizje, co chcą i dla kogo – na początku DR, vDC dla średnich i dużych. Nareszcie nie wszystko dla wszystkich i będzie Pan zadowolony, ale konkretny produkt dla sprecyzowanych odbiorców.

Życzymy powodzenia i będziemy się przyglądać rozwojowi, a za niedługo zrobimy może jakiś testdrive. A co Wy o tym sądzicie?

Tymczasem wracamy do pracy, na tapecie NSX, Network Function Virtualization i Moonshot! Przypominamy również ze już za tydzień spotkanie Polskiej Grupy Użytkowników VMware – PLVMUG w Warszawie. Szykuje się aktywny początek maja.

About the author

Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT. Specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.
3 Responses
  1. Wydaje mi się, że w większości wypadków faktycznie brakuje pomysłu na chmurę. Co więcej – brakuje również sprecyzowanego targetu tj. odbiorcy owej chmury. I niestety – jak wszędzie na świecie – brakuje porozumienia na linii kadra zarządzająca (to Ci co tną koszty) – kadra techniczna (to Ci, którzy posiadają lub nabywają właśnie umiejętności do uruchomienia chmury i usług w chmurze). I faktycznie przyczyną może być tworzenie rozwiązań dla wszystkich odbiorców, czyli tak naprawdę nie wiadomo dla kogo. Z pewnością jasne określenie odbiorcy i pokazanie mu odpowiedniego produktu jest dobrą strategią na rozwój chmury w Polsce.

Leave a Reply