Prawda o Tanzu – od początku

Od dłuższego czasu wiele aplikacji uruchamiamy w środowiskach kontenerowych. Jest to nowa moda i trend technologiczny. W niektórych częściach świata przyjął się szybciej, a w innych rozwija się nieco wolniej. Każdy, kto tylko mógł, wprowadzał nowe rozwiązania wspierające konteneryzację aplikacji – zaczynając od dużych chmurowych usługodawców, kończąc na mniejszych środowiskach lokalnych. W przypadku VMware takim rozwiązaniem jest Tanzu.

Jako że jest to producent oprogramowania do wirtualizacji było wiadomo, że kwestią czasu było wsparcie dla aplikacji kontenerowych. Nic w tym dziwnego, ponieważ przyrost aplikacji jest ogromny.

Model tworzenia aplikacji również został zmieniony. Aplikacje tworzy się szybciej, zwinniej i są bardziej elastyczne. Takie same muszą być środowiska, na których te aplikacje są uruchamiane – mówiąc marketingowym bełkotem. No dobrze, ale gdzie w tym wszystkim jest Tanzu, VMware Tanzu? Właśnie dlatego powstał ten wpis, aby to sprawdzić.

Obraz Tanzu – początek

O VMware Tanzu mówi się często, ale odnoszę wrażenie, że po przeczytaniu ogromnej ilości artykułów, dokumentacji i obejrzeniu wszystkiego w „Internetach” mój obraz o Tanzu na początku wyglądał tak:

Wersje

Żeby obraz ten stał się przejrzysty musimy zacząć od początku, czyli od licencjonowania i wersji.

Do niedawna mieliśmy trzy wersje:

  • Basic
  • Standard
  • Advanced

Nie tak dawno do tej gromadki dołączyła wersja

  • Community

Dzięki temu możemy rozpocząć naszą przygodę z VMware Tanzu całkowicie za darmo. A jak wiemy za darmo to dość tanio 🙂

Wracając do wersji:

Podstawowa wersja pozwala nam uruchomić środowiska Kubernetes lokalnie.

Standardowa wersja to uruchamianie i zarządzanie Kubernetesem w ramach wielochmury (tak chyba po polsku mówi się na multi-cloud ).

Advanced – najwyższa wersja, to już dodatkowe elementy jak: budowanie kontenerów, frameworki dla developerów, katalogi aplikacji itd.

Community – to prawie wszystko mająca wersja ze wsparciem tylko społeczności, która z dnia na dzień jest większa.

W przypadku płatnych wersji, głównym licencjonowanymm licznikiem licencji jest CPU. Oczywiście jak w przypadku ESXi do 32 rdzeni fizycznych. VMware daje nam również możliwość przetestowania ich rozwiązania przez okres 60 dni za darmoszkę. Wystarczy wypełnić odpowiedni formularz i mamy to!

Ciekawe również jest to, że korzystając z vSphere mamy techniczną możliwość uruchomienia Tanzu. Jest ono zaimplementowane w to, co już mamy uruchomione. Jeżeli chcemy poczytać więcej o wersjach, to zapraszam tutaj https://tanzu.vmware.com/tanzu/compare

Jeżeli chcecie, aby w bardziej przystępny sposób omówić licencjonowanie i co jest jeszcze potrzebne do uruchomienia Tanzu, to dajcie znać. Wtedy prześwietlimy dokładnie to zagadnienie.

Tanzu – jak uruchomić?

Wiedząc już cokolwiek o licencjonowaniu i wersjach, przejdźmy płynnie do tego, w jaki sposób możemy to nasze Tanzu uruchomić. Tutaj znów VMware daje nam kilka możliwości.

  • Zaczynając od „klasycznego” podejścia, czyli vSphere
  • przez otworzenie środowiska w ramach środowiska VMware Cloud Foundation (VCF),
  • kończąc na uruchomieniu środowisk Kubernetes w ramach AWS czy Azure.

Gdziekolwiek byśmy chcieli uruchomić takie środowisko, jest ono łatwe do przeniesieniaoraz w szybki sposób można je rozbudować. Nie tylko jeżeli chodzi o zasoby CPU, RAM, dysk, ale nawet o GPU.

Zaczynając od klasycznego podejścia, możemy zacząć od VCF lub standardowo utworzyć środowisko. Środowisko VCF potencjalnie daje nam lepsze zarządzanie oraz szybszy deployment kolejnych klastrów itp.

Przykładowa konfiguracja może wyglądać jak poniżej:

Tanzu - projekt konfiguracji

Patrząc na powyższy schemat nie jest to skomplikowane. Z perspektywy administratora albo osoby wdrażającej nie jest to technologia NASA i w szybki sposób można zbudować takie środowisko.

Oczywiście jest to tylko przykład, ponieważ w ramach takiego środowiska możemy uruchomić wiele usług dodatkowych jak: dodatkowe loadbalancery, rejestry kontenerów, systemy kopii zapasowych. Również, jeżeli chodzi o samą sieć, tutaj jest NSX-T, ale może być również HAProxy.

Jak widać możliwości jest sporo. Wszystko zależy od posiadanego sprzętu, licencji oraz co chcemy osiągnąć. Samo uruchomienie środowiska to kilka kliknięć. Oczywiście, żeby nie było za różowo jest kilka rzeczy, które należy przygotować np. sieci. Tutaj trzeba posiadać pewne zaplecze w postaci znajomości rozwiązania NSX-T.

Widzimy również, że uruchomione aplikacje w ramach takiego rozwiązania poza skalowalnością mają również dużą odporność na awarie. Wynika to z samego klastra Kubernetes, dodatkowo klastrów vSphere, redundancji na poziomie sieci (NSX-T), dysków twardych (vSAN). Z tyloma poziomami HA takie środowisko powinno działać do końca świata i jeden dzień dłużej bez awarii.

Uff, przebrnęliśmy przez główne zagadnienia i pewnie każdy z Was pomyśli – „Jeżeli to jest takie proste to pokaż, jak to uruchamiasz”. A ja odpowiadam na tą zaczepkę „Nie ma problemu”. Wraz z kolegą Michałem Iwańczukiem (nasz spec w Inleo od NSX-T) przygotujemy małe demo, aby pokazać jak to się robi. Wtedy sami ocenicie, czy warto łączyć te klocki w całość czy pozostawić to w rozsypce i w razie nadepnięcia na jeden z nich z zaciśniętymi zębami przetrzymać ten ból niedziałających aplikacji.

Ps. Najbardziej mnie martwi to, że w ramach artykułu rozmawiam sam ze sobą. Tak czy inaczej zapraszam w najbliższym czasie na nasz kanał na YouTube, aby zobaczyć uruchomienie Tanzu „na żywo” i zachęcam również do obejrzenia innych naszych materiałów, subskrypcji oraz dzielenia się wiedzą z innymi.

Artykuł został opublikowany w ramach partnerstwa VMware.

Więcej na temat Tanzu