Przyszedł taki moment, że musiałem do jednej z maszyn wirtualnych podłączyć klucz sprzętowy HASP. Wszystko było by w idealnym porządku gdyby nie fakt, iż cała moja infrastruktura uruchomiona jest na serwerach Blade DELL PowerEdge 1955, które jak niektórzy z Was również zauważyli mają porty USB dostępne dopiero po użyciu opcjonalnego kabelka który podpina się z przodu serwera. Ani nie wygląda to estetycznie ani do końca nie jest bezpieczne, gdyż kabel lubi wypadać. Poza tym pozostaje jeszcze kwestia tego, że maszyny wirtualne są w klastrze HA i DRS, co w pewien sposób uniemożliwia określenie na której maszynie wirtualnej działa nasz serwer, a co za tym idzie trzeba by za maszyną klucz przepinać. Rozwiązanie dziadowskie, wiec porzuciłem tą myśl i rozpocząłem poszukiwanie jakiegoś fajnego urządzenia do udostępniania USB over IP.

Firma Digi od lat produkuje różniaste urządzenia do transportu po IP naprawdę dziwnych rzeczy. Mają sporą renomę jeśli chodzi o transport USB over IP. Udało mi się ściągnąć z firmy CLICO jedno urządzenie na testy. Maiłem z nim kilka problemów, na maszynie fizycznej wyposażonej w XP oprogramowanie Digi instalowało się bez najmniejszych problemów, natomiast już na maszynie wirtualnej był z instalacją sterownika pewien problem. Podczas dodawania urządzenia „Virtual USB coś tam” sterownik się wywalał i nie pozwalał na dalszą instalację urządzenia i poprawne jego działanie. Nie było natomiast problemu z instalacją tego stuffu na maszynie z ESX, ale nie o to nam przecież chodziło. Wiec Digi polecam do innych zastosowań.

Za drugim razem zdecydował się na inną strategię, wybrałem najtańsze i najbardziej syficzne urządzenie na rynku… nie bez przyczyny wybrałem tą taktykę. Wyszedłem z założenia, że wszytko i tak jest prawdopodobnie produkowane przez te same małe chińskie rączki, więc po co przepłacać. Z firmy FEN zamówiłem na testy urządzenie Grand Iusb Hub. Urządzenie zachowywał się bardzo fajnie do transportu pendrive, czy czegoś podobnego, z kluczami HASP sobie nie radziło. Dodatkowo zauważyłem, że wieszało się średnio co 24 godziny, jak niegdyś routery firmy D-LINK 😉

Ostatnim urządzeniem do którego się przymierzałem w zasadzie od samego początku był UBOX 2100 firmy Lantronix. Od rozpakowania pudełka wydal mi się urządzeniem któremu można zaufać – ciężka obudowa, zrobiona z metalu, zaczepy jak w urządzeniach przemysłowych, jakość sama w sobie. Po podłączeniu do maszyny wirtualnej było jeszcze lepiej. Sterowniki płynnie się zainstalowały, urządzenie momentalnie zadziałało, nie zawieszało się i najważniejsze… HASP zadziałał bez najmniejszego problemu. Dodatkowym atutem urządzenia jest zabezpieczenie urządzenia hasłem, tak aby tylko osoby upoważnione mogły się do niego podłączać. Niestety ma wadę, jedną, w zasadzie mi nie przeszkadza to, ale przy większych instalacjach był by to problem. Oprogramowanie urządzenia nie posiada funkcji automatycznego podłączania serwera do urządzenia USB. Czyli w przypadku restartu maszyny wirtualnej, należy ręcznie, wchodząc w menu sterownika podłączyć się do urządzenia. Jak jest to w moim przypadku jeden serwer wymagający klucza HASP to nie jest to nic strasznego, natomiast przy instalacji 10 i więcej mogło by być to dosyć uciążliwe. Tym niemniej polecam urządzenie firmy Lantronix do zastosowań przy wirtualizacji opartej o VMWare.

Ubox 2100/4100

About the author

Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT. Specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.

Leave a Reply