Wymigiwałem się od tego egzaminu prawie 2 lata… ale cóż termin odkładania kartkówki dobiegł końca i musiałem do niego podejść. Dlaczego? Otóż chcę zrobić egzamin VCP5, ale żeby do niego przystąpić trzeba mieć albo VCP4, albo jedno ze szkoleń dotyczących vSphere 5. Szkolenie choć bardzo ciekawe i na pewno wielce pouczające kosztuje jednak miliony. Wybrałem wiec drogę aktualizacji i muszę wam powiedzieć, że nie jest ona taka łatwa jak się spodziewałem 😉

VCP-410 z mojego punku widzenia jest egzaminem dosyć trudnym i wypełnionym wrednymi pytaniami. Bardzo dużo odejdziemy w nim pytań z teorii i szczegółów z dokumentacji. Wiedza praktyczna pomaga, ale jednak nie polecam podchodzenia do niego bez przygotowania. W szczególności warto zapoznać się z maxsimusami, best practice oraz niektórymi, bardziej ogólnymi Guides’ami. Generalnie po zapoznaniu się z tymi dokumentami jest on bezproblemowo zdawlalny. Trzeba jednak czytać uważnie, ponieważ pytania są tak skonstruowane żeby wrobić odpowiadającego – podwójne zaprzeczenia itp. Tak wiec niema się czego bać tylko trzeba się nieco przygotować.

About the author

Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT. Specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.
2 Responses

Leave a Reply