Wieczysta gwarancja w firmie Kingston

Firma Kingston zawsze była przeze mnie uznawana za pewien wzorzec producenta sprzętu komputerowego. Od lat robią bardzo dobre podzespoły zarówno pod względem jakościowym jak i cenowym. Ich pamięci zazwyczaj nie sprawiają problemu, ale gdy już zdarzy nam się, że nie działają możemy wesprzeć się wieczysta gwarancją. Przyzwyczaili mnie, że od lat jedyną formą naprawy była bezkompromisowa wymiana pamięci na ten sam model lub generacje wyższy… jednak nie w tym przypadku.

Jakiś czas temu miałem przeprowadzić migracje serwera opartego o procesor Alpha do maszyny wirtualnej. Jak okazało się później uciążliwe działanie, wieszanie się maszyny fizycznej było spowodowane wadliwymi pamięciami. Migracja się udała, a stara maszyna jako zabytek stanęła w galerii sław w otchłaniach mojego pokoju. Przed świętami nudziłem się i stwierdziłem że przeprowadzę sekcję zwłok jakiegoś rzęcha z poprzedniej epoki. Padło na Alphę. Znalazłem w środku tego potwora pamięci SIMM firmy Kingston KTH32000/486 CE. Jak już wspominałem po użyciu memtesta okazało się, że są one wadliwe. Po sprawdzeniu na stronie Kingstona okazało się, że mają one wieczystą gwarancję, więc postanowiłem wysłać je do autoryzowanego serwisu Kingostona w Polsce – firmy „Ultramedia”. Po kilku dniach dostałem zwrotkę, że te właśnie pamięci niestety nie zostaną wymienione gdyż ich produkcja dawno temu się zakończyła. Postanowiłem się odezwać do samego Kingstona. Wysłałem maila, odezwała się bardzo mila Pani i już po 12 innych mailach byłem pewien, że nie zostanie mi dane otrzymanie sprawnych pamięci. Po drodze zaproponowałem, że mogą wymienić pamięci na inne, nowsze, jakieś DDR2, ale tej możliwości według Pani Agnieszki nie ma. Drugą propozycją był zwrot pieniędzy za te kości, potrzebna była jednak faktura zakupu… i tu zaczęły się schody. W Polsce przedsiębiorca ma obowiązek trzymania dokumentów księgowych, czyli np. faktur zakupu, przez okres 5 lat. Następnie może je zniszczyć, spalić czy też hodować na nich pieczarki i nikogo nie powinno to interesować. Serwer Alpha był kupiony jakoś w latach 90 a faktura na niego nie ostała się nawet w najgłębszych zakamarkach archiwum. Opisałem Pani Agnieszce problem, że według ustawodawstwa polskiego nie mam możliwości przedstawienia jej faktur na ten sprzęt itd… niestety według Pani Agnieszki faktura musi być i niema żadnego ale. Skąd wiec stwierdzenie, że gwarancja jest wieczysta? Przecież w przypadku Polski jest to gwarancja 5 lat. Ja rozumiem żebym im wysyłał pamięci no-name i mówił, że to Kingston, ale oni wypierają się własnych dzieci. Tak wiec proszę państwa gwarancja firmy Kingoston to tak naprawdę nie tak jak nam się zdaje cudowny „Lifetime” lecz jedynie skromny, szary „Limited Lifetime”.

Przyznam się, że trochę zaaranżowałem tą całą sytuację… wynikła ona z wrodzonej złośliwości i nudy. Naprawdę mocno bym się zaskoczył jeśli by ta reklamacja przeszła. Nie można oczywiście powiedzieć, że firma Kingston zachowała się jakoś źle i nie na miejscu. Owszem starano mi się pomóc, lecz jednak procedury wewnętrzne takich korporacji jak Kingston są nie do złamania… A w końcu procedury powinny być dla ludzi a nie ludzie dla procedur.

About the author

Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT. Specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.
2 Responses
  1. trafiłem na bloga, i czytam posty, i co do tego mam uwagę. Kingston ma gwarancję lifetime – co oznacza, że nie do kiedy Twoja pamięć żyje, a do kiedy jest produkowana.

  2. ml

    można to różnie rozpatrywać… np. netgear ma gwarancje ze nawet po okresie produkcji wymieniają ci sprzęt na kolejny z serii.

Leave a Reply